Drodzy Ewentualni Czytelnicy! Wiem, że dawno mnie tu nie było i piszę rzadziej, niż Walaszek publikuje nową Blok Ekipę. Mam jednak po temu powody: chcą nas wyjebać wyrzucić.

Czemu? Bo APS – owi się umowa kończy i już, elo, nikt nic nie wie. Dostajemy sprzeczne komunikaty, co już niejednokrotnie było poruszane, więc nie będę się niepotrzebnie produkować. Linkuję zatem. O, proszę, tu.

Ja natomiast opowiem wam dzisiaj o posiedzeniu Rady Miasta. Jest relacja na żywo na OWŚ, ale jeśli nie macie ochoty na kilkugodzinny seans, poświęcę się i streszczę wam go tutaj.

No pasaran na salę obrad

Jak zazwyczaj w takich sytuacjach bywa, próbowaliśmy wejść na posiedzenie, i podobnie jak zazwyczaj, nie byliśmy zbyt chętnie wpuszczani. Plany szturmu nieco spaliły na panewce, ja weszłam, ale zostałam odepchnięta przez strażnika, uszkodzono również mój megafon, ale da się posklejać. Ogółem podczas zaprzysiężenia radnych kilka razy krzyknęliśmy, że ich rozliczymy. Później zaś zarządzono przerwę. I trzymajcie się, bo to zdanie powtórzę jeszcze nie raz.

Po przerwie większość naszej delegacji, na legalu i bez szturmu, weszła na salę obrad. Doszło do standardowych czynności, typu wybór nowego przewodniczącego rady, skarbnika, komisji skrutacyjnej, itp, itd. Przejdę jednak do meritum.

Przekomarzanki Trzaskowskiego z ludem

To my, ziemi naszej sól! Trochę poprzeszkadzaliśmy staremu – nowemu prezydentowi. Zaprzysiężenie Trzaskowskiego nie poszło ot tak, trzasku – prasku. Elekt został przywitany okrzykami typu „Chcemy tanich mieszkań!”. Oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie zaprezentował koncertowej wręcz hipokryzji. Śliskie zdania o bezpieczeństwie i zielonym mieście, przerywane okrzykami mieszkańców, musiały doprowadzić do konfrontacji. Ponieważ prezydentowi wprost wytykano obłudę i brak realnych działań, nie mógł się do tego nie odnieść. Odwrócił kota ogonem i powiedział, że my nie chcieliśmy z nim rozmawiać, i … nie mieliśmy odwagi przyjść na konsultacje. WTF, jakie konsultacje!? Na żadne konsultacje nas nie zapraszano. Przeciwnie, to Trzaskowski nie raczył się stawić na nasze spotkanie. Tak, to spotkanie, o którym:

  • dowiedziałam się od sąsiadki dzień przed, bo było ziobro informacji,
  • było tak liczne, że przeniosło się najpierw na korytarz, potem do urzędu dzielnicy,
  • zarządca osiedla zadeklarował, że jest po naszej stronie, bo też mu grozi utrata domu i pracy, ale,
  • też nic nie wie,
  • podobnie jak samorząd studencki,
  • Trzaskowskiego nie było,
  • chciałam powiedzieć coś o jebaniu deweloperki, ale nie dano mi dojść do głosu,
  • i w sumie nie było konkluzji poza tym, że się nie poddajemy i chuj i już.

Czas na przerwę, czas na… ?

Ogłaszanie przerw zdarzało się często i gęsto. A to głosy policzyć, a to przerwa techniczna, a to, uwaga bo będzie beka, zagrozili nam przerwą, jak się nie zamkniemy. Więc darliśmy ryja jeszcze głośniej. Ciągle robili przerwy, na 10-15 minut, dłuższej obiadowej nie było. Zastanawialiśmy się, czy wszyscy dostali zbiorowej sraczki, czy może wciągają kreski.

Ogółem więcej było na tej radzie formalności niż radzenia, ale nasza sprawa wybrzmiała głośno i radośnie (na ile pozwalały nam okoliczności, rzecz jasna).

Na szczęście posłanki Lewicy opowiedziały się po naszej stronie. Domagają się zwołania nadzwyczajnego posiedzenia rady miasta w sprawie osiedla.

W chwili, kiedy przemawiał nasz przedstawiciel, media się już na nas ostatecznie wypięły. Ale nie martwcie się, redakcja Obywatela Wszechświata jest niezawodna (o ile nie mamy jakichś większych problemów technicznych).

Przemówienie obejrzycie o, tu. Był też, jak głosi plotka, jakiś dziennikarz z koszulką Bed is Red, ale został, delikatnie mówiąc, wyproszony.

TVN 24 pisał tylko o zaprzysiężeniu Trzaskowskiego, nie zająknąwszy się ani słowem o proteście mieszkańców. Jak widać „wolne media”, których broniliśmy, mają nas w dupie.

Ogólnie, jakby to podsumować? Standardowa gadanina Trzaskowskiego, dużo formalności, media, którym nie chciało się czekać do naszego wystąpienia. Dawid Sokołowski, nasz przedstawiciel, oprócz postulatów zwrócił uwagę na fakt niedostatecznej komunikacji ze strony miasta. Powiedział również, że żenujące tłumaczenia typu „nie wiedzą, jak się z nami skontaktować” są, no właśnie, żenujące. Dodam jeszcze, że Trzaskowskiemu nawet się nie chciało czekać do końca obrad, na co zwrócił uwagę radny Wojciech Zabłocki z PiS. Inny PiSowiec, Dariusz Figura, zadeklarował chęć współpracy i zaprosił do kontaktu z radnymi reprezentującymi dzielnicę Bemowo.

Rada skończyła się dopiero po 19, a potem pojechaliśmy na piwo kawę na Osiedle Przyjaźń.

Dorzuć nam się na kawę, byśmy mieli siłę protestować! https://buycoffee.to/obywatel-wszechswiata

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *