Politycy PO, kolejni dziennikarze liberalnych mediów i ich autorytety wbrew faktom powtarzają, że niska liczba głosów pozwoliła odwołać prezydenta miasta. Narzekają na prawo, które uznaje ważność referendum przy frekwencji ⅗ głosów oddanych w ostatnich wyborach. Tyle że według oficjalnych danych w referendum za odwołaniem Miszalskiego głosowało znacznie więcej ludzi niż za wyborem go na prezydenta w 2024 roku. To aż 171 tysięcy osób w referendum versus 110 tysięcy w pierwszej turze wyborów i 133 tysiące w drugiej. Prawda jest taka, że nawet przy pełnej mobilizacji sympatyków Miszalskiego na wzór 2024, ich prezydent i tak by przegrał to referendum.

Twórcy ustawy o referendum w 2000 roku dając próg ⅗ głosów z ostatnich wyborów, zdawali sobie sprawę z tego co każdy z nas: gdy istnieje wysoki próg ważności, bojkot to domyślny plan ludzi, co sympatyzują z jakimś prezydentem. W wypadku Miszalskiego – że większość jego sympatyków odrzuci referendum żeby uratować władze. W takim referendum w sprawie odwołania władz głosują głównie ci, co chcą te władze odwołać. Zasada, że w referendum musi głosować większość tych co brali udział w ostatnich wyborach ma jasny cel.

W praktyce, przy pełnym bojkocie sympatyków musi się znaleźć więcej głosów za odwołaniem prezydenta niż było tych, co go wybrali. Właśnie tak stało się w Krakowie. Dziś powinniśmy żądać żeby próg w takim referendum obniżyć, a nie go podwyższać. Powinien on wynosić dokładnie 50.1 procent głosów oddanych w ostatnich wyborach. Cała reszta ponad to w wymogu, do którego zmuszają twórcy ustawy, to jest ustawowy dupochron władzy. Nie ma on logicznej podstawy w demokracji.

Referendum w sprawie HGW

Taki próg 50.1 procent pomógłby liberałom unikać wielu głębokich kompromitacji. Na przykład w Warszawie niewiele zabrakło do odwołania Gronkiewicz-Waltz w 2013 bo do bojkotu referendum zmobilizowała wszystkie liberalne autorytety Wyborcza (nomen omen) i inne media sympatyzujące z PO. Po bojkocie przez liberałów zabrakło tylko 3 procent do jej odwołania. Zadziałał dupochron władzy. Zaledwie dwa lata później ta uratowana prezydent musiała oficjalnie ogłosić że… w jej ratuszu działa silna mafia reprywatyzacyjna.

Liberałowie latami byli kompletnie głusi na protesty przeciwko reprywatyzacji w tamtym czasie. Dziś jeśli szukać relacji z dnia gdy kamienicznik Mossakowski wycina drzwi zamordowanej potem lokatorce Jolancie Brzeskiej, to znajdziecie to tylko na niszowej stronie jej stowarzyszenia, WSL. Nie zapomnimy, że żadne poważne medium w 2009 nie chciało pisać krytycznie o reprywatyzacji. A szkoda bo Brzeska może by żyła. Kaczyński i cały PiS też wtedy paplał że reprywatyzacja jest super, że to dziejowa sprawiedliwość. Ostatecznie nic tak nie zbudowało pozycji PiS w Polsce jak zielone światło dla mafii HGW ze strony liberalnych mediów przez całe lata. Trzeba było zabójstwa Brzeskiej, masy protestów, blokad nielegalnych eksmisji, pałowania nas, wyroków karnych, i w zasadzie wyłożenia mediom na tacy całego problemu reprywatyzacji, żeby nie dało się bronić HGW. W końcu oddała władzę i „za karę” poszła do europarlamentu zarabiać 30 tys na miesiąc.

I trzeba oddać Wyborczej, że to ona ogłosiła “aferę reprywatyzacyjną” w 2015. Można powiedzieć, że żądając wcześniej bojkotu referendum przeciwko HGW czyli przeciwko dzikiej reprywatyzacji, Wyborcza uratowała PiS przed pewnym umoczeniem się w tą aferę. Bojkotem referendum w stolicy Wyborcza wytypowała PiS do rządzenia całym krajem i do cofnięcia reprywatyzacji.

Referendum według Wyborczej

Dzisiaj Wyborcza ogłasza że to “wyborcy prawicy z przedmieść Krakowa” odwołali prezydenta. To wstyd redukować rozmowę pod partyjne cele. Jest tak dużo ciekawszych wniosków. Ale dla takich dziennikarzy poczucie wstydu jest słabsze niż sympatie partyjne. Warto odnotować, że gdy przez te swoje bieda analizy tacy liberalni dziennikarze straszą ludzi skrajną prawicą, to sami promują tą prawicę jak nikt inny. Bo rządzenie przez strach ma swoje ograniczenia. To pokazała Warszawa, a potwierdził Kraków. Ale oni nigdy się nie nauczą bo ostatecznie nie potrafią zaproponować nic poza straszeniem ludzi.

Artykuł gościnny autorstwa Antka Wiesztorta

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *