Moja bańka pisze od kilku dni o sytuacji w Pyszne.pl

Pyszne.pl zwalnia

Pyszne.pl postanowiło zwolnić swoich 5 tys zleceniobiorców i zatrudnić ich w takiej samej shitowej formule, w jakiej nawiązują z kurierami umowy pozostałe największe platformy dowożące jedzenie. Czyli umowy między firmą, która wypożycza sobie rower/skuter od właściciela roweru, a następnie właścicielowi ten pojazd oddaje w użytkowanie.

W ten sposób firma nie płaci kurierowi – właścicielowi roweru za jego pracę, tylko za okresowe dysponowanie jego rowerem.

To tak, jakby płacić pani sprzątającej nie za sprzątanie: a za wypożyczenie od niej mopa, a następnie pozwolenie jej, aby wykorzystała tego mopa w swojej pracy. Nie jest to wtedy praca, a umowa użyczenia mopa.

Dlaczego firma Pyszne.pl to robi?

Bo może. Bo musi. Bo bycie tą „dobrą” stało się ekonomicznie nieopłacalne. Bo wyższe koszty zatrudnienia dostawców na zleceniach wpływały na wyższe koszty dostawy zamówień, a ci, którzy zamawiają ramen, czy pizzę z dowozem nie chcą płacić wyższych kosztów dostawy, tylko koszty niższe.

Bo są smart.

Bo liberalne rządy zadbały, aby wspieranie praw pracowniczych KAŻDEGO pracownika zawsze było tylko „roszczeniem” i nigdy nie stało się sexy.

Bo na lewicę głosuje to samo 12% i nie będzie więcej. Tak właśnie gorsza umowa wypiera lepszą.

Ale jest tu coś jeszcze.

Pyszne.pl, które rok i dwa lata temu wygrywało wszystkie rankingi „przyjaznej firmy” „dobrego pracodawcy”, „najlepszej platformy dowodzącej jedzenie” – nie może nawet pochwalić się w mediach, że uczciwie traktuje i uczciwie płaci swoim kurierom.

Dlaczego nie może?

Przecież lubimy dobrych pracodawców.

Nawet poza grupa 12% głosujących. Nie może, bo wszyscy wiedzą, że jedzenie nam pod drzwi dostarczają MIGRANCI. I to UWAGA – ci: śniadzi. Polityka kolejnych rządów od 2015 r poprzez jednakową narrację o „zagrożeniu” płynącemu z granicy białoruskiej, a w ostatnich dwóch latach – o złych, białych migrantach W OGÓLE – sprawiła, że cudzoziemiec stał się elementem niepożądanym.

Dostarcz żarcie i wynocha

A ich obecność w przestrzeni publicznej tolerujemy o tyle, o ile tylko są dla nas użyteczni. Wykonując pracę, po którą Polak się na schyli. Za kasę, w której nie ma napiwków, gdyż jesteśmy, proszę ja Ciebie, biednym krajem na dorobku i nie dajemy napiwków. Sytuacja, w której taki ciemnoskóry człowiek z Bangladeszu może, pedałując dzień i noc zarobić tyle, ile On: prawdziwy Polak na etacie – jest odwróceniem boskiego porządku. Dlatego Pyszne.pl się tym nie chwaliło, a chwalili ich tylko analitycy sprawdzający dobrostan pracowników w całej tej branży.

O dobrostan pracowników ma dbać Państwowa Inspekcja Pracy. Ta sama, która, pod rządami Lewicy miała dostać znacznie szersze uprawnienia. Kontynuując, rozpoczęty przez PiS – proces oskładkowania umów i zamieniania podejrzanych zleceń i B2B na normalne umowy o pracę i chronieniu zatrudnienia pracownika.

Kto skorzysta?

.Najpierw poszerzeniu jej uprawnień sprzeciwili się liberałowie i prawicowe skrzydło liberałów. Jest ono zdania, że państwo, proszę ja Ciebie, na wiecznym, przecież dorobku musi nieść ulgę przede wszystkim: koncernom, dużym firmom , przedsiębiorcom i przedsiębiorczym osobom na jdg. wtedy dopiero to, co skapnie zapewni pomyślność 80% pozostałych zatrudnionych. (Nie mylić „zatrudnionych” z kurierami trudniącymi się wypożyczaniem swoich rowerów.) Na finiszu prac o ogryzek ustawy zwiększającej uprawnienia PiP – , koalicyjny marszałek koalicyjnej Lewicy zastąpił szefa PiP – swoim kolegą. Odwołanie Marcina Staneckiego oznaczało odsunięcie od kierowania PIP człowieka, który przez blisko 20 lat pracował w PiP jako inspektor pracy. Występował jako oskarżyciel publiczny i pełnomocnik pracowników przed sądami oraz zajmował się zawodowo prawem pracy. Marszałek Czarzasty powołał Janusza Krasonia, parlamentarzytę wieeeelu kadencji, bez porównywalnej praktyki w bezpośredniej ochronie praw pracowników. I nawet propracownicza lewica nie ma jak przeciw temu protestować, bo szurnął Staneckiego szef Lewicy przecież.

Pogłębi się bieda kilku tysięcy pracujących tu ciężko ludzi.

Znów zepsuje się trochę prawo. Za chwilę jakaś firma sprawdzi, czy może płacić pracownikom nie za pracę. A za wypożyczenie od nich ich własnych laptopów, na których będą świadczyć im …. hm… różne usługi. Liberałowie dopilnują, aby koalicyjna lewica znów nie dowiozła do mety swoich obietnic i postulatów. Znów więc odda głos na obie partie lewicowe nie więcej niż 12% głosujących.

I tak to się kręci…

Każda nasza decyzja wpływa nawszystko, co dzieje się wokół. Ta, podjęta przez naszych rządzących, aby budować przewagę narracyjną „bezpieczeństwa wg KO” nad „bezpieczeństwem wg PiS” – też. Będąca ich skutkiem nieufność, złość, pogarda i agresja wobec migrantów… Objawia się w setkach tysięcy mikro/zdarzeń. Grafika to akurat porównanie dwóch rankingów 2024 i 2025 z FAIRE, ale były i inne.Wybrałam ten, bo jest różowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *