W poniedziałek, 19 października, po raz kolejny, Zenobia Żaczek i sfrustrowani mieszkańcy Pragi, stoją przed urzędem dzielnicy. Mimo beznadziejnej pogody ludzie, głównie starsi (bo niestety to jest najbardziej poszkodowana grupa praskiej społeczności), przyszli pod urząd protestować przeciwko kolejnym drastycznym podwyżkom czynszu, które mają na celu wykurzyć mieszkańców na rzecz kolejnych obiektów usługowych, takich jak restauracje, biura czy hostele.

Przy obecności 50-ciu osób Zenobia wspomina:

„Budynki zamienione w hostele pozostają puste. W nocy świecą się tylko poszczególne okna, gdy kiedyś świeciły się wszystkie. Ulice tętniły życiem wieczorami, a teraz, przechodząc Wileńską, jest ona pusta i wygaszona”

„Praga dla mieszkańców, nie dla spekulantów”

Takie hasło wybrzmiewało pod urzędem, a za nim stoją ważne problemy, poruszane na pikiecie. Obecnie Praga, coraz bardziej asymilowana do centrum, staje się obiektem zainteresowań nie tylko patodeweloperów, ale również wszelakich biznesów przyciągających turystów. Jest to na korzyść dla miasta, a raczej dla władzy, ale cierpią na tym zwykli mieszkańcy…

Ich obecne mieszkania są bardzo często w okropnym stanie, który nie gwarantuje godnego bytu, z rozrastającym się grzybem i innymi problemami wymagającymi remontu. Spółdzielnia i urząd nic z tym nie robią, wnioski o remonty są odrzucane, a przez ich brak, orzekane jest zagrożenie budowlane. I co dalej?

Później pustostany przekazywane są w ręce rekinów biznesu…

„Urząd przeciwko mieszkańcom”

Choć protest ten rzucał również światło na proces gentryfikacji, to bardziej skupiał się jednak na tym, że urząd dzielnicy podwyższa aktualnie czynsze osobom z mieszkań komunalnych. To wygląda jak kolejna taktyka na „szybsze” wykurzenie ludzi z budynków o potencjalnej wartości. Najgorsze w tym jest to, że są to głównie ludzie starsi, prawdopodobnie z niską emeryturą, którzy mieszkają w tych domach większą część swojego życia..

Pół biedy, jakby osoby te dostawały zastępcze lokale ale okazuje się, nie żeby mnie to dziwiło, że większość wniosków o mieszkania jest odrzucana, mimo spełnianych warunków. Dlaczego w takim razie miasto pierze pieniądze na niepotrzebnych inwestycjach, zamiast remontować pustostany, których tak wiele przecież mamy na Pradze? To dosłownie tysiące mieszkań dla ludzi i stanowiska pracy dla bezrobotnych… Czy to jest ta innowacyjność kapitalizmu??

Brak nadziei

Widząc zmęczone twarze ludzi, którzy na ten protest przyszli, ludzi, których realnie ten problem dotyka, człowiekowi robi się przykro. Było widać zrezygnowanie na części z nich, bo protesty na Pradze trwają już jakiś czas, a niestety przynoszą mało skutków. Podpisywana była petycja, którą Zenobia złożyła do urzędu dzielnicy, jednak nie wiadomo nawet czy został osiągnięty próg 1000-ca podpisów. Ludzie są po prostu zmęczeni. Przychodzą dalej walczyć ale wygląda to na walkę z wiatrakami.

Autorka: Natalia, uczestniczka protestu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *