Jako działaczka Rewolucyjnej Międzynarodówki Komunistycznej (RCI), reprezentująca marksistowskie i trockistowskie podejście do kwestii społecznych, chciałabym zabrać głos w sprawie redpillu, współczesnego ruchu antyfeministycznego oraz polityki tożsamości, która coraz częściej sprowadza debatę publiczną do nieustannego konfliktu między kobietami a mężczyznami.

Uważam, że z perspektywy marksistowskiej jest to problem, którego nie możemy ignorować. Nie chodzi bowiem wyłącznie o internetowe spory dotyczące relacji damsko-męskich, atrakcyjności fizycznej, randkowania czy społecznych oczekiwań wobec kobiet i mężczyzn. Chodzi o znacznie poważniejszą kwestię: czy ludzie pracy będą potrafili rozpoznać swoje wspólne interesy klasowe i zjednoczyć się w walce z kapitalizmem, czy też pozostaną podzieleni przez nieustanną wojnę tożsamościową?

Jako komunistka uważam, że musimy zdecydowanie przeciwstawić się temu drugiemu zjawisku.

Nie oznacza to, że należy lekceważyć problemy mężczyzn, negować trudności kobiet czy udawać, że nierówności związane z płcią nie istnieją. Wręcz przeciwnie. Musimy jednak umieć odróżnić rzeczywiste problemy społeczne od ideologicznych interpretacji, które kierują niezadowolenie ludzi pracy przeciwko innym przedstawicielom ich własnej klasy.

1. REDPILL PRZEDSTAWIA KONFLIKT PŁCI JAKO PODSTAWOWY PROBLEM SPOŁECZEŃSTWA

Zacznijmy od tego, że nie każdy mężczyzna zainteresowany redpillem kieruje się nienawiścią do kobiet. Wielu mężczyzn trafia do takich środowisk, ponieważ doświadcza samotności, odrzucenia, trudności w nawiązywaniu relacji, presji związanej z wyglądem, oczekiwaniami dotyczącymi męskości czy poczuciem braku perspektyw życiowych.

Są to problemy, których nie należy wyśmiewać ani bagatelizować.

Mężczyźni z klasy pracującej również cierpią z powodu niepewności ekonomicznej, niskich wynagrodzeń, braku stabilnego zatrudnienia, wysokich kosztów mieszkań i ograniczonych możliwości realizowania własnych aspiracji. Nie mają obowiązku udawać, że te trudności nie istnieją.

Pytanie brzmi jednak: czy odpowiedzią na te problemy powinno być przekonywanie mężczyzn, że ich przeciwniczkami są kobiety?

Czy naprawdę źródłem trudności młodego mężczyzny, który nie może pozwolić sobie na samodzielne mieszkanie, pracuje za niskie wynagrodzenie i nie widzi przed sobą perspektyw, jest kobieta, która sama zmaga się z podobnymi problemami ekonomicznymi?

Czy pracownica supermarketu, pielęgniarka, sprzątaczka albo kasjerka odpowiadają za to, że inny przedstawiciel klasy pracującej nie może osiągnąć oczekiwanego poziomu życia?

Oczywiście, że nie.

Z perspektywy marksistowskiej musimy przede wszystkim analizować materialne warunki życia człowieka, stosunki ekonomiczne oraz strukturę społeczeństwa. Nie możemy sprowadzać problemów społecznych do indywidualnych cech charakteru ani przedstawiać konfliktu między płciami jako uniwersalnego wyjaśnienia ludzkich trudności.

Redpill, w tych swoich odmianach, które interpretują relacje między kobietami i mężczyznami jako nieustanną walkę o dominację, status i przewagę, kieruje uwagę na konkurencję między jednostkami, zamiast na społeczne warunki, w których te jednostki funkcjonują.

W rezultacie człowiek może zacząć postrzegać kobietę nie jako drugiego człowieka, z którym mógłby budować relację opartą na wzajemnym szacunku, lecz jako przedstawicielkę wrogiej grupy, której intencje należy z góry podejrzliwie oceniać.

Taka wizja świata nie rozwiązuje problemu samotności, nie poprawia warunków zatrudnienia i nie zapewnia nikomu mieszkania.

Może natomiast utrwalać nieufność, frustrację i przekonanie, że poprawa sytuacji jednej płci wymaga pogorszenia sytuacji drugiej.

2. POLITYKA TOŻSAMOŚCI ROZBIJA JEDNOŚĆ KLASY PRACUJĄCEJ

Podstawowym problemem redpillu nie jest samo podejmowanie dyskusji o sytuacji mężczyzn. Problemem jest sposób, w jaki część środowisk redpillowych definiuje interesy mężczyzn przez przeciwstawienie ich interesom kobiet.

Jako marksistka krytykuję politykę tożsamości wtedy, gdy sprawia ona, że przynależność do określonej grupy staje się ważniejsza niż wspólne interesy wynikające z położenia klasowego.

Zamiast pytać, kto posiada środki produkcji, kto czerpie zyski z cudzej pracy i dlaczego większość społeczeństwa musi podporządkowywać swoje życie ekonomicznej konieczności, zaczynamy pytać przede wszystkim, która płeć ma przewagę nad drugą, kto jest bardziej uprzywilejowany i kto powinien ponosić winę za problemy społeczne.

W przypadku redpillu przybiera to formę przedstawiania feminizmu i kobiet jako głównych przeciwników mężczyzn.

W niektórych odmianach polityki feministycznej spotykamy natomiast narracje, które przedstawiają mężczyzn jako jednolitą grupę uprzywilejowanych przeciwników kobiet.

Nie oznacza to, że wszystkie nurty feminizmu są takie same ani że krytyka redpillu i krytyka niektórych nurtów feministycznych muszą być identyczne. Nie można też stawiać znaku równości między wszystkimi postulatami emancypacji kobiet a antyfeminizmem.

Chodzi o szerszą zasadę: każda polityka, która przesłania sprzeczności klasowe i utrudnia wspólne działanie ludzi pracy, powinna być poddana krytycznej analizie z perspektywy marksistowskiej.

Mężczyzna pracujący na budowie i właściciel przedsiębiorstwa budowlanego nie mają automatycznie wspólnych interesów tylko dlatego, że obaj są mężczyznami.

Kobieta pracująca za minimalne wynagrodzenie i właścicielka wielkiej korporacji nie mają automatycznie wspólnych interesów tylko dlatego, że obie są kobietami.

Jedna z tych osób może utrzymywać się przede wszystkim z własnej pracy, podczas gdy druga czerpie dochody z posiadania kapitału i zatrudniania pracowników.

To właśnie stosunki własności i położenie klasowe pozwalają nam zrozumieć fundamentalne sprzeczności kapitalistycznego społeczeństwa.

Płeć ma znaczenie społeczne, ale nie unieważnia podziałów klasowych.

3. KAPITALIZM JEST MATERIALNYM TŁEM WIELU PROBLEMÓW, KTÓRE REDPILL PRZEDSTAWIA JAKO WOJNĘ PŁCI

Spójrzmy na warunki życia młodych ludzi.

Ceny mieszkań są wysokie, wynagrodzenia wielu pracowników nie nadążają za kosztami utrzymania, zatrudnienie bywa niepewne, a czas i energia potrzebne do budowania relacji międzyludzkich są ograniczane przez obowiązki zawodowe.

Dla wielu osób założenie rodziny staje się trudniejsze nie dlatego, że druga płeć jest ich przeciwnikiem, lecz dlatego, że codzienne życie podporządkowane jest presji ekonomicznej.

Nie oznacza to, że wszystkie problemy w relacjach można wyjaśnić wyłącznie kapitalizmem. Ludzie mają różne charaktery, potrzeby, oczekiwania i doświadczenia. Zdarzają się również nieuczciwe zachowania, wykorzystywanie emocjonalne czy wzajemne krzywdzenie się.

Jednak indywidualne doświadczenia nie uzasadniają tworzenia teorii, według których cała płeć jest odpowiedzialna za problemy drugiej płci.

Jeżeli mężczyzna doświadcza odrzucenia, nie wynika z tego, że kobiety jako grupa są winne jego sytuacji.

Jeżeli kobieta doświadczyła złego traktowania przez mężczyznę, nie oznacza to, że wszyscy mężczyźni powinni być uznani za jej przeciwników.

Musimy odróżniać konkretne zachowania poszczególnych osób od ogólnych twierdzeń o całych grupach społecznych.

Marksistowska analiza pozwala pójść dalej. Zadaje pytanie o warunki, w których żyją ludzie, oraz o to, jak organizacja społeczeństwa wpływa na ich możliwości.

Czy dostęp do mieszkania powinien zależeć od tego, czy człowiek osiąga odpowiednio wysoki dochód?

Czy opieka nad dziećmi i osobami zależnymi powinna spoczywać przede wszystkim na poszczególnych rodzinach, czy też społeczeństwo powinno zapewniać powszechnie dostępne usługi opiekuńcze?

Czy ludzie powinni spędzać większość życia na pracy, która nie zawsze zapewnia im bezpieczeństwo ekonomiczne?

Czy można oczekiwać od człowieka satysfakcjonującego życia osobistego, jeśli brakuje mu czasu, pieniędzy i poczucia stabilności?

To są pytania, które prowadzą nas do rzeczywistych problemów społecznych.

Wojna płci nie odpowiada na nie.

4. NIE MOŻEMY LEKCEWAŻYĆ PROBLEMÓW MĘŻCZYZN, ALE NIE MOŻEMY TEŻ OBCIĄŻAĆ NIMI KOBIET

Uważam, że lewica popełniałaby poważny błąd, gdyby odpowiadała na redpill wyłącznie wyśmiewaniem mężczyzn, którzy odczuwają samotność, frustrację czy brak perspektyw.

Takie podejście nie rozwiązuje żadnego problemu. Może natomiast pozostawiać ludzi z poczuciem, że ich doświadczenia nie są traktowane poważnie.

Mężczyźni również potrzebują dostępu do pomocy psychologicznej, stabilnego zatrudnienia, mieszkań, czasu wolnego i możliwości rozwijania relacji bez presji ekonomicznej.

Potrzebują również przestrzeni do rozmowy o samotności, odrzuceniu, presji społecznej i oczekiwaniach dotyczących męskości.

Nie ma niczego postępowego w przekonywaniu mężczyzn, że ich cierpienie jest nieistotne tylko dlatego, że są mężczyznami.

Jednocześnie nie ma niczego emancypacyjnego w przekonywaniu ich, że za ich problemy odpowiadają kobiety.

To dwie zupełnie różne kwestie.

Możemy uznawać, że mężczyźni mierzą się z rzeczywistymi problemami, a zarazem odrzucać ideologię, która proponuje rozwiązywanie ich przez antagonizowanie płci.

Możemy krytykować konkretne postulaty feministyczne, jeśli uznajemy je za błędne, nie przechodząc przy tym na pozycje antyfeminizmu jako ogólnej ideologii.

Możemy bronić praw kobiet, sprzeciwiać się przemocy i dyskryminacji, a jednocześnie poważnie traktować trudności mężczyzn.

Nie musimy wybierać między solidarnością z kobietami a solidarnością z mężczyznami z klasy pracującej.

Naszym zadaniem jest zrozumieć, gdzie nasze interesy są wspólne, gdzie występują rzeczywiste konflikty oraz jak rozwiązywać je bez budowania polityki opartej na wzajemnej wrogości.

5. WYZWOLENIE KOBIET NIE JEST WROGIEM MĘŻCZYZN Z KLASY PRACUJĄCEJ

Jednym z podstawowych problemów antyfeministycznej narracji jest przedstawianie emancypacji kobiet jako procesu, który musi odbywać się kosztem mężczyzn.

Z marksistowskiego punktu widzenia jest to fałszywa alternatywa.

Walka o równe wynagrodzenie za pracę tej samej wartości, ochronę przed dyskryminacją, bezpieczeństwo w miejscu pracy, dostęp do opieki zdrowotnej i powszechnie dostępne usługi opiekuńcze może służyć interesom całej klasy pracującej.

Nie oznacza to, że każdy postulat formułowany w imię feminizmu jest automatycznie słuszny ani że wszystkie nurty feministyczne reprezentują interesy pracowników.

Feminizm jest zróżnicowany. Istnieją nurty liberalne, które koncentrują się przede wszystkim na zwiększaniu reprezentacji kobiet w istniejących strukturach władzy i biznesu. Istnieją też nurty socjalistyczne, które łączą walkę o emancypację kobiet z krytyką kapitalizmu.

Dlatego komunistyczna krytyka powinna dotyczyć konkretnych założeń i konsekwencji politycznych, a nie sprowadzać wszystkich zwolenników feminizmu do jednej kategorii.

Nie możemy jednak pozwolić, aby sprzeciw wobec niektórych nurtów feminizmu stał się pretekstem do odrzucenia samej idei emancypacji kobiet.

Kobieta nie staje się wrogiem robotnika dlatego, że domaga się równego traktowania.

Robotnik nie staje się wrogiem emancypacji kobiet dlatego, że chce poprawić warunki swojego życia.

Problem pojawia się wtedy, gdy ludziom wmawia się, że muszą walczyć ze sobą, zamiast wspólnie walczyć o społeczeństwo, w którym godne życie nie jest przywilejem nielicznych.

6. DLACZEGO JEDNOŚĆ KLASOWA JEST WAŻNIEJSZA NIŻ WOJNA TOŻSAMOŚCIOWA?

Wyobraźmy sobie sytuację, w której pracownicy zakładu produkcyjnego organizują się, aby walczyć o podwyżki i poprawę warunków pracy.

Wśród zatrudnionych są kobiety i mężczyźni. Wszyscy odczuwają skutki niskich wynagrodzeń, presji ze strony kierownictwa i braku bezpieczeństwa zatrudnienia.

Czy w ich interesie jest wzajemne oskarżanie się o to, która płeć ma łatwiej?

Czy bardziej pomoże im to, że będą dzielić się na wrogie obozy, czy raczej wspólne wystąpienie przeciwko pracodawcy?

Odpowiedź wydaje się oczywista.

Podobnie wygląda to w walce o publiczną ochronę zdrowia, dostępne mieszkania, krótszy czas pracy czy zabezpieczenie społeczne.

Kapitalistyczny system gospodarczy opiera się na stosunkach własności, w których środki produkcji pozostają pod kontrolą właścicieli kapitału, a pracownicy muszą sprzedawać swoją siłę roboczą, aby uzyskać środki utrzymania.

Interesy pracowników i właścicieli kapitału mogą pozostawać w konflikcie niezależnie od płci poszczególnych osób.

Jeżeli pracownicy są podzieleni, trudniej im organizować się w związkach zawodowych, prowadzić wspólne strajki i wywierać presję na pracodawców.

Trudniej im również stworzyć ruch polityczny zdolny zakwestionować kapitalistyczne stosunki własności.

Nie twierdzę, że każda osoba związana ze środowiskami redpillowymi świadomie działa na korzyść kapitalistów. Nie chodzi o przypisywanie komukolwiek ukrytych intencji.

Chodzi o obiektywne konsekwencje polityki, która przenosi główny punkt ciężkości z konfliktu klasowego na konflikt między grupami tożsamościowymi.

Kapitalizm nie musi sprawić, aby pracownicy się lubili. Wystarczy, że nie będą potrafili wspólnie przeciwstawić się warunkom, w których żyją i pracują.

Dlatego solidarność klasowa nie jest pustym sloganem. Jest koniecznym warunkiem skutecznej walki o zmianę społeczeństwa.

7. CO NA TEN TEMAT MÓWI PERSPEKTYWA REWOLUCYJNEJ MIĘDZYNARODÓWKI KOMUNISTYCZNEJ?

Warto w tym miejscu odwołać się do tekstów publikowanych przez Rewolucyjną Międzynarodówkę Komunistyczną i jej poprzednią organizację międzynarodową.

W manifeście RCI przedstawiona jest perspektywa międzynarodowej walki klasy pracującej przeciwko kapitalizmowi oraz potrzeba przezwyciężania podziałów utrudniających wspólne działanie.

Manifest można przeczytać tutaj:

https://communist.red/manifesto-of-the-revolutionary…/

W artykule „International Working Women’s Day 2025: Fight sexism with class struggle!” podjęto natomiast kwestię walki z seksizmem w powiązaniu z walką klasową.

Tekst jest dostępny tutaj:

https://communist.red/international-working-women-s-day…/

Istotna jest również marksistowska perspektywa przedstawiona w artykułach dotyczących związku między walką kobiet a walką klasową:

https://communist.red/womens-struggle-and-class-struggle/

Zasadnicza idea, którą podzielam, jest następująca: emancypacji kobiet nie można oddzielić od walki o zmianę materialnych warunków życia, a walka z dyskryminacją nie powinna prowadzić do rozbijania klasy pracującej na grupy, które postrzegają się wzajemnie jako nieprzejednani przeciwnicy.

Jako trockistka uważam, że potrzebujemy polityki opartej na niezależności klasowej pracowników, międzynarodowej solidarności i demokratycznej organizacji ruchu robotniczego.

Nie chodzi o to, aby przemilczać różnice czy udawać, że wszystkie grupy społeczne doświadczają identycznych problemów. Chodzi o to, aby te różnice rozumieć i przezwyciężać bez porzucania walki o wspólne interesy klasy pracującej.

8. ALTERNATYWĄ NIE JEST ANI REDPILL, ANI LEKCEWAŻENIE PROBLEMÓW MĘŻCZYZN. ALTERNATYWĄ JEST SOLIDARNOŚĆ KLASOWA.

Nie twierdzę, że rewolucja automatycznie wyeliminuje wszystkie uprzedzenia, konflikty międzyludzkie czy problemy w relacjach. Sama zmiana stosunków własności nie sprawi, że z dnia na dzień znikną seksizm, przemoc czy szkodliwe wzorce zachowań.

Potrzebna jest również świadoma walka z dyskryminacją, edukacja i zmiana społecznych postaw.

Jednocześnie nie możemy zapominać, że bez zmiany materialnych warunków życia nie osiągniemy pełnej emancypacji.

Społeczeństwo, w którym dostęp do mieszkania, opieki zdrowotnej, edukacji i czasu wolnego zależy przede wszystkim od zasobności portfela, nie zapewnia ludziom rzeczywistej wolności.

Dlatego jako komunistka opowiadam się za społeczeństwem, w którym produkcja i bogactwo służą zaspokajaniu ludzkich potrzeb, a nie pomnażaniu prywatnych zysków.

Za społeczeństwem, w którym pracownicy demokratycznie decydują o sprawach dotyczących ich życia i pracy, a gospodarka jest podporządkowana interesom społecznym, nie interesom wąskiej grupy właścicieli kapitału.

W takim społeczeństwie walka o godne życie nie musiałaby polegać na nieustannym konkurowaniu o ograniczone zasoby, a ludzie mieliby większe możliwości rozwijania relacji opartych na wzajemnym szacunku.

Nie oznacza to obietnicy świata pozbawionego wszystkich konfliktów. Oznacza dążenie do przezwyciężenia stosunków społecznych, które podporządkowują ludzkie potrzeby logice zysku.

9. ZAMIAST WOJNY PŁCI POTRZEBUJEMY WALKI KLASOWEJ

Na zakończenie chciałabym postawić kilka pytań.

Czy młodzi mężczyźni, którzy nie mogą pozwolić sobie na mieszkanie, powinni kierować swoją frustrację przeciwko kobietom, czy raczej organizować się w walce o dostępne mieszkania i godne wynagrodzenia?

Czy kobiety pracujące za niskie pensje są przeciwniczkami mężczyzn znajdujących się w podobnej sytuacji ekonomicznej, czy raczej potencjalnymi sojuszniczkami w walce o poprawę warunków życia?

Czy ludzie pracy powinni traktować płeć jako podstawę do przypisywania sobie nawzajem wrogich intencji, czy raczej szukać sposobów na wspólne rozwiązywanie problemów?

I wreszcie: komu służy sytuacja, w której miliony pracowników poświęcają energię na wzajemne oskarżenia, podczas gdy ich wspólne problemy ekonomiczne pozostają nierozwiązane?

Jako działaczka Rewolucyjnej Międzynarodówki Komunistycznej uważam, że powinniśmy odrzucić zarówno antyfeministyczną politykę opartą na zbiorowym obwinianiu kobiet, jak i takie odmiany polityki tożsamości, które przesłaniają wspólne interesy ludzi pracy.

Nie oznacza to rezygnacji z walki o prawa kobiet ani ignorowania problemów mężczyzn.

Oznacza odrzucenie fałszywej alternatywy, według której poprawa sytuacji jednej płci musi odbywać się kosztem drugiej.

Prawdziwy podział nie przebiega między mężczyznami a kobietami jako całością. Przebiega między tymi, którzy utrzymują się przede wszystkim z własnej pracy, a tymi, którzy czerpią zyski z posiadania kapitału i wyzysku cudzej pracy.

Nie wszyscy mężczyźni mają wspólne interesy klasowe. Nie wszystkie kobiety mają wspólne interesy klasowe. Nie każda osoba należąca do określonej grupy społecznej automatycznie staje się sojusznikiem innych jej członków.

Naszym zadaniem jest budowanie solidarności na podstawie rzeczywistych wspólnych interesów, a nie przypisywanie ludziom wspólnych interesów wyłącznie na podstawie ich tożsamości.

Nie potrzebujemy niekończącej się wojny płci.

Potrzebujemy solidarności pracowników, niezależnie od płci, pochodzenia czy narodowości.

Potrzebujemy związków zawodowych, wspólnych strajków, demokratycznej organizacji klasy pracującej i międzynarodowej współpracy przeciwko kapitalistycznemu wyzyskowi.

Potrzebujemy ruchu, który będzie potrafił walczyć zarówno z wyzyskiem ekonomicznym, jak i z dyskryminacją, nie pozwalając, aby jedna z tych walk została przeciwstawiona drugiej.

Nie pozwólmy, aby polityka tożsamości przesłoniła nam wspólny interes klasowy. Nie pozwólmy, aby gniew ludzi pracy był kierowany przeciwko innym ludziom pracy. Zjednoczmy się ponad podziałami i walczmy o społeczeństwo wolne od kapitalistycznego wyzysku!

Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!

Autorka: Izabela Muller

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *