Mam dość nagonki na Bodnara. Serdecznie.

On już nie jest naszym rzecznikiem. Zaoferowaliśmy mu inne zadanie i on je przyjął.

Jak czytam – wszyscy poczuliby się znacznie lepiej, gdyby będąc członkiem rządu, spektakularnie przeciwko temu rządowi wystąpił.

Gdyby, jako minister sprawiedliwości ogłosił światu, że decyzje, jakie zapadły na Radzie Ministrów dotyczące rządowej ustawy są błędne, niezgodne z prawem i zwyczajnie okrutne.

Gdyby z mównicy senackiej przyznał, że Polski wcale nie obowiązuje nakaz implementacji zapisów przyjętego rok temu Paktu o Migracji i Azylu, który literalnie zawiera w sobie m.in. MOŻLIWOŚĆ nieprzyjmowania wniosków azylowych w szczególnych sytuacjach oraz odstawiania ludzi do linii granicy.

Taki to jest właśnie Pakt.

Niezupełnie zgodny z wieloma wcześniejszymi konwencjami. Uzgodniony i wypracowany przez przedstawicieli wszystkich krajów UE.

Nie podjęliśmy (i ja też nie podjęłam) żadnej dyskusji na temat tego, JAKIE mogą być te szczególne sytuacje, w których legalnie nie będziemy przyjmować wniosków azylowych.

Dałam się sparaliżować samemu założeniu, jak nieludzki jest to pomysł i atmosferze, jaką wokół niego powstała.

Wszyscy chyba myślimy, że chodzi – jak dotąd: o wychudzonych młodych chłopców z Somalii czy kurdyjskie mamy z dziećmi na rozlewiskach Świsłoczy.

O te kilkadziesiąt (?) osób w miesiącu, które proszą SG „I want asylum in Poland”.

Nie myślimy, bo o tym nie rozmawiamy, że ustawodawcom może chodzić o kilka tysięcy chińskich żołnierzy, którzy akurat będą mieli kolejne manewry po białoruskiej stronie puszczy i niechcący znajdą się po naszej stronie, ani o duże, zorganizowane grupy, które przeszły przez Polskę, ale odbiły się od zamkniętej granicy niemieckiej i chcą przeczekać do czasu kolejnej próby. O setki czy tysiące pracowników najemnych sprowadzanych przez tureckie firmy z Filipin czy Pakistanu, którzy, z czasowym pozwoleniem na pracę, koczując w warunkach urągających prawu – budują nam piękne drogi i mosty i dostają za to jedynie część zgodnego z prawem wynagrodzenia.

Wybraliśmy Bodnara

żeby uwolnił prokuraturę od nacisków politycznych i naprawił szaleńczo skomplikowaną sytuację sądów w sytuacji, gdy popiera te zmiany nie więcej niż 15% najodważniejszych pracowników.

Tymczasem apelujemy do niego z każdą sytuacją, każdym zapytaniem prokuratury, każdym przewodem sądowym związanym z protestami za czasów rządu PiS.

Chcemy, by zadzwonił magicznym dzwoneczkiem i groził komuś palcem, abyśmy nie musieli przed niezawisłym sądem udowadniać, że nasze działania z czasów protestów czy pomocy migrantom były zgodne z prawem.

Były. I są.

Oczekujemy, by naciskał sądy i prokuraturę, dokładnie tak, jak poprzednik, tylko, aby tym razem robił to NA NASZĄ RZECZ.

I to jest odpychające.

Jakbyśmy niczego nie zrozumieli

z całych tych protestów i apeli o niezawisłość sędziowską i niezależność prokuratury.

Wolelibyśmy, aby dziś w akcie sprzeciwu Adam Bodnar unieważnił swoje zobowiazania i pociągnął za sobą rząd, który reprezentuje, albo choć złożył rezygnację.

Bardziej podobał się nam, gdy jako RPO apelował o przestrzeganie zasad, które, jak widać, mamy w nosie, i był przez rządzących ignorowany tak samo, jak my. Tylko po nazwisku i ze skierowaniem prawicowego hejtu też po nazwisku.

Wtedy to był swój chłop.

W garniturze. Można było mu i klaskać i współczuć jednocześnie.

Teraz jest częścią rządu, który podejmuje niepopularne decyzje. I to jest dopiero początek wielu takich decyzji.

Przed nami wysiedlanie wiosek i bomby kasetowe rozmieszczane JUŻ NA ZAWSZE po podlaskich lasach i godziny policyjne itd. i a my zawsze, przy każdej takiej decyzji będziemy chcieli, aby NASZ chłop w rządzie – położył się Reytanem, bo jak nie, to znów będziemy mu pisać klepsydry na FB.

Zastanawiam się, jak on to znosi. Bo wiecie? Adam Bodnar jest normalnym człowiekiem.

Niektórzy go nawet znają.

Jest zwykłym facetem, który po 8 latach walki – podjął się ogromnego zadnia i niemal KAŻDY uważa, że sam zrobiłby to lepiej.

W ogóle, to pewnie lepszy byłby dla nas Giertych.

Skaczący Reytan gwarantowany.

Więc na pytanie: Pamiętacie Bodnara? moja odpowiedź brzmi: tak.

To ten sam człowiek.

Artykuł autorstwa Iwony Wyszogrodzkiej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *