Od lat chodziłem na demonstracje pierwszomajowe. Zwykle do Ikonowicza, czasami do Federacji Anarchistycznej gdzie mnie los poniósł, no, różnie. Nie przyszło mi jednak do głowy, by w to ważne robotnicze święto leżeć plackiem, grillować i pić piwo. (Piwo owszem, ale po pochodzie). A teraz mi się odechciało. Radykalizm zniknął z ulic? Zniknąłem i ja.

To, że starsi panowie dwaj się w końcu pokłócą, było wiadome. Już rok temu czułem lekki niesmak, widząc dwa pochody, ruszające z tego samego miejsca z półgodzinnym odstępem. Tym razem jednak coś we mnie pękło.

Nie chce mi się tracić czasu i energii na planktonowe, mało radykalne wydarzenia. Przed wojną 1 maja był rozróbą. No ok, to było przegięcie w drugą stronę. Ale co mamy teraz? W Warszawie chyba ze cztery wydarzenia.

Twitterowy radykalizm

Zgrzyt pojawił się kilka lat temu, 11-go listopada – Koalicja Antyfaszystowska zdecydowała się nie robić blokady. Kolorowa Niepodległa jednak się jakoś 'broniła’ – były pikiety Obywateli RP pod Rotundą, było słynne 11 kobiet z mostu oraz e(m)picka bitwa pod Empikiem. Kiedy jednak widzę, że okazja na radykalny sprzeciw wobec naziolstwa została „zjulkowana” do jakiejś kolorowej potańcówki, to przestałem tam chodzić. Potańczyć i posypać brokatem mogę na imprezie techno, a antyfaszyzm ma być radykalny. Jeśli mam dreptać przez miasto, unikając naziolstwa, zdejmując tęczowe emblematy po demonstracji i wracać w grupkach, wciąż oglądając się za siebie – to nie jest to ANTIFA, tylko jakieś popłuczyny!!!

A pierwszy maja? Jak to ma wyglądać? W święto JEDNOŚCI robotniczej, trzy OSOBNE pochody? Śpiewanie Międzynarodówki półgębkiem, żeby nie urazić niczyich uczuć? Przemykając się chodnikiem i nawołując do słuchania poleceń funkcjonariuszy? Święto Pracy to ma być BUNT, tytułowy robotniczy radykalizm, a nie parada miłości!

A gdyby na drodze takiego pochodziku stanął naziol. Dostałby w mordę, jak należy? Nie, zostałby zapytany o zaimki, poproszony grzecznie o odsunięcie się (oczywiście za pomocą metod NVC), a gdyby to nie poskutkowało, wezwanoby policję.

A może dorzucisz nam się na pierwszomajowe piwko?

Albo grubo, albo wcale

Jestem już zmęczony spokojnymi przechadzkami, o których lokalne media wspomną z kronikarskiego obowiązku. Pustymi hasłami, które nic nie znaczą. Przekonywaniem przekonanych. Ale nie zrozumcie mnie źle – gdybym nie miał innych planów, to mimo wszystko bym poszedł. I was też zachęcam, żebyście o ile nie macie nic lepszego do roboty – zaznaczyli swoją obecność, pokazali, że jednak komuś się chce, że ktoś jeszcze na placu boju został.

Ja jednak spędzę to robotnicze święto wraz z Naczelną i Wicenaczelnym, pogując do punkrocka w Legnicy. I niech to pogo będzie naszym hołdem dla trudu i znoju towarzyszy, którzy od lat walczyli o nasz lepszy byt, a teraz się w grobach przewracają. Toast za klasę robotniczą też wzniesiemy.

Udanego Święta Pracy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *