Jako że solidne mrozy nastały w naszym kraju, pora poruszyć temat legalizacji zioła w Polsce. Jest to temat wbrew pozorom bardzo istotny, o czym poniżej.
Przede wszystkim należy sobie sprawę postawić jasno: nic, co bezpośrednio nie szkodzi bądź zagraża innym, z pewnością nie powinno być zakazane. To, kto z kim śpi, kto co spożywa i zażywa, kto w co wierzy, kto czy i jak się ubiera, to w ogóle nie powinny być sfery, w które jakkolwiek wchodzi aparat państwowy. Obywatel powinien móc jeść, pić, palić, wciągać i wstrzykiwać sobie takie produkty i substancje, jakie uważa za właściwe i nie powinien być do tego ani systemowo przymuszany, ani system nie powinien mu tego zakazywać.
Czy zioło jest złe? Nie!
To sprawa wyłącznie obywatela, co zje, co zapali i jaką substancję sobie wstrzyknie – czy będzie to jakaś szczepionka, czy narkotyk, czy coś jeszcze innego, gówno to aparat państwowy obchodzi. Z tego powodu jestem za niezakazywaniem koprofagii, mukofagii, połykania noży, gwoździ, spożywania niedojrzałych owoców i tak dalej. Argumentów za penalizacją i kryminalizacją posiadania i zażywania marihuany oraz handlu nią niezdatnych do obalenia tak naprawdę nie widzę. Ani to nie jest jakaś wielce szkodliwa używka (palenie szlugów wyrządza większe szkody dla organizmu, nie mówiąc już o alkoholu), ani w odróżnieniu od alkoholu człowiek nie staje się po niej agresywny (a wręcz przeciwnie, marihuana ma właściwości uspokajające i kojące, tak jak zresztą inne zioła ochoczo zaparzane przez starsze pokolenia, które tak bardzo wzdrygają się bezrozumnie na myśl o legalizacji marihuany), ani przecież obecny stan prawny nie sprawia, że ludzie nie jarają zioła. Tak naprawdę nie ma moralnych przeszkód ku temu, aby marihuanę zalegalizować.
Czy zioło to narkotyk?
Ktoś powie, że to jest narkotyk i że generalnie substancje psychoaktywne, narkotyki, antydepresanty itp. powinny być zakazane do użytku pozamedycznego. Taka osoba nie zauważa jednak, że i dzisiaj narkotyki i substancje psychoaktywne są w wielu przypadkach zupełnie legalne. Otóż nasze prawo, i nie tylko zresztą nasze, jest skonstruowane idiоtycznie. Nie można kupić legalnie grzybków halucynogennych, ale można kupić klej butapren i legalnie się go nawdychać.
Nie można kupić legalnie amfetaminy, ale można legalnie kupić gaz do zapalniczek. Nie można legalnie kupić morfiny, ale można kupić domestos. Nie można kupić legalnie zioła, ale można kupić spirytus lub wódę. Doprawdy co to za prawo, które wybiórczo delegalizuje zakup jednej substancji psychoaktywnej, a zezwala na zakup drugiej? Co to za prawo, że nie można spożyć grzybków halucynogennych, ale można nawciągać się oparów z kleju? Jak bardzo głupie i nieprzemyślane jest to prawo?
Więzienie za zioło
I teraz najważniejsza rzecz, naprawdę najważniejsza: utrzymując obecny stan prawny dotyczący posiadania i zażywania zioła oraz handlu nimże, w sposób bezrozumny, amoralny i nieludzki niszczymy życie tysiącom w gruncie rzeczy dobrych i prawych ludzi, którzy spędzają lata swojego życia w więzieniu za posiadanie pewnej ilości zioła. Ci ludzie przecież niczego złego nie zrobili, jakim prawem pozwalamy służbom i sądom na niszczenie im życia? Tych ludzi należy natychmiast powypuszczać z więzień, a posiadanie i zażywanie marihuany oraz handel nią należy natychmiast zalegalizować.
Ktoś jeszcze stwierdzi, że hejże, ale jak zalegalizujemy marihuanę, to nim się obejrzymy, powstaną rozliczne przypadki handlu ziołem pod szkołami. Naprawdę? Czy w obliczu prawa zezwalającego na handel alkoholem mamy jakiekolwiek przypadki powstawania straganów z wódką bądź piwem pod szkołami? Takie rzeczy zwyczajnie się nie dzieją. Za to dopóki zioło jest nielegalne, każdy, kto chce, ten i tak to zioło zakupi. Nie ma z tym w Polsce większego problemu, każdy uczeń szkoły nawet jeśli nie wie gdzie kupić zioło, to zna kumpla, który wie, gdzie można je zakupić. To samo w przypadku osób dorosłych – niektórzy wprawdzie nie wiedzą, gdzie zdobyć zioło, ale każdy zna kogoś, kto wie gdzie je zdobyć.
Legalizacja zioła sprawi po prostu, że nadal będzie można zakupić zioło, tyle że bez stresu o sprawę w sądzie skutkującą zamknięciem w więzieniu. Zresztą legalizacja zioła oznaczałaby także, że ci którzy i tak zioło palą, mieliby pewność, że palą zioło niezanieczyszczone różnego rodzaju świństwami. Dziś takiej pewności nie ma, jeśli nie kupujemy zioła u zaufanej osoby, wówczas do naszych płuc trafiać mogą przeróżne niepożądane substancje, czego często możemy nawet nie być świadomi.
Sadzić, palić, zalegalizować!
Tak więc jestem za bezwzględną legalizacją posiadania i zażywania marihuany oraz handlu nią, przy czym owa legalizacja nie może polegać na zezwoleniu na posiadanie konkretnej ilości, np. 15g – wyobraźcie sobie prawo, które zezwala na posiadanie max 15 szlugów, albo max 15 litrów piwa. Bez sensu, prawda? Dlatego zalegalizować zioło należy w pełni, bez oglądania się na maksymalne wartości gramaturowe. Co jakiś czas do Sejmu RP trafiają jakieś projekty i pomysły o treści niosącej postulat legalizacji marihuany. Jak dotąd najbardziej skuteczny był w tym temacie były poseł Piotr Marzec znany szerzej jako Liroy, dzięki któremu marihuana została zalegalizowana do celów medycznych. Ja osobiście głęboko wierzę, że czasy, kiedy grono osób starszych od nas o co najmniej jakieś 1,5 pokolenia na skutek zmiany pokoleniowej przestanie rządzić Polską, nadejdą i że doczekamy się niebawem dnia, kiedy tak jak jakiś czas temu Niemcy spotkamy się wszyscy na placach centralnych w naszych miastach i równo o północy, gdy rozpoczynać się będzie pierwszy dzień legalnego zioła w Polsce, wszyscy razem zapalimy sobie pierwszego legalnego pozamedycznego jointa