Stał na wiadukcie w Lublinie i robił zdjęcia, kiedy przejeżdżał pociąg. Po chwili zatrzymał go za to przejeżdżający patrol policji. Usiłowano potem nałożyć mandat za rzekome złamanie zakazu fotografowania i zakłócanie alertu Charlie.

Interwencja na wiadukcie

Wydarzenia miały miejsce 24 lutego na wiadukcie kolejowo-drogowym na ulicy Grygowej w Lublinie. Rzeczony mężczyzna jak zawsze przychodził w to samo miejsce, żeby porobić parę zdjęć przejeżdżającym pociągom. Jest to bowiem jego pasja. Wnet prawdopodobnie po telefonicznym zawiadomieniu przez przypadkowego przechodnia na miejsce przyjechał radiowóz. Wysiedli szybko z niego funkcjonariusze policji z komisariatu Lublin Tatary. Niezwłocznie kazali mu się wylegitymować, podając jako postawę zakaz fotografowania oraz zakłócanie alertu Charlie. Ów alert jest trzecim z czterech poziomów alertów, których oznacza wysokie zagrożenie terrorystyczne. Osoba nie chciała okazać dokumentu, albowiem nie było żadnego zakazu robienia zdjęć w rzeczonym miejscu. Ponadto rzeczony alert Charlie nie obowiązywał w tym konkretnym miejscu.

EN-57 z Zielonej Góry Głównej do Wrocławia Głównego. Wrocław, 2016.

Prowokacja

Wówczas policjanci kazali mu „nie pyskować”, mówiąc przez krótkofalówkę: „Mamy tego gnoja” i zaczęli mu grozić mandatem na zakłócanie porządku alertu Charlie poprzez fotografowanie pociągów. Po przejęciu telefonu, którym robił zdjęcia, wulgarnie spytali: „Po ch*j robisz zdjęcia” i czy „nie mógłby zacząć ptaszków fotografować”, co samo w sobie jest prowokacyjne i nie przystoi państwowym służbom. Straszyli go, że dostanie wyrok wieloletniego więzienia za tu cytat „stworzenie zagrożenia terrorystycznego” i żę zawiadomią nawet ABW. Zatem wystarczy, że zrobi się zdjęcie przejeżdżającego pociągu i od razu zostanie się uznanym terrorystą. Oto jak państwo polskie organizuje nagonkę na miłośników kolei. Sam jako wicenaczelny redaktor niniejszego portalu robiłem od dziecka zdjęcia pociągom i nikomu to nie przeszkadzało. Kolej to nie obiekt wojskowy, którego nie można uwieczniać na zdjęciach.

Kolejowy transport czołgów. Warszawa, 2025

Następstwa

Kilka dni później pięciu funkcjonariuszy z tego samego komisariatu Lublin Tatary załomotało do drzwi rzeczonego miłośnika kolei. Po wejściu … zarekwirowało mu dwa laptopy i telefon! Mieli bowiem podejrzenie, że ów fotograf pociągów jest szpiegiem na rzecz Federacji Rosyjskiej, tylko dlatego, że na jego telefonie miał zdjęcia pociągów oraz innych obiektów kolei. Zaraz potem został zatrzymany i przetrzymany przez około 40 minut na VI Komisariacie Policji w Lublinie. Tam cały czas powtarzał, że nie jest szpiegiem, a zdjęcia robi wyłącznie z pasji kolejnictwa. Nie miał nawet zainstalowanego komunikatora Telegram, którym często posługują się prawdziwi rosyjscy szpiedzy. nawet gdyby miał, to i tak nie jest to żadna podstawa do zatrzymania ani tym bardziej przesłuchania. Cały czas był też straszony ABW, co stanowi przekroczenie uprawnień funkcjonariuszy policji. Albowiem osoba zatrzymana nie może być zastraszana, tylko najwyżej informowana o następnych krokach postępowania.

Cała sytuacji obrazuje, jak trudno w Polsce być miłośnikiem kolei, a jedno zdjęcie wystarczy, że zostanie się uznanym terrorystą. Owszem wiadomo, że trzeba zabezpieczać się przed szpiegami działającymi na rzecz obcego wywiadu, ale nie na podstawie robienia zdjęć pociągom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *